- Stoją i nic nie robią. Czy za to im miasto płaci? - irytuje się Andrzej Musiał, mieszkaniec bloku przy ul. Rydla.
Radosław Kluska, kierownik referatu zabezpieczeń Straży Miejskiej w Łodzi, wyjaśnia: - Oni normalnie pracują. Ich zadaniem jest niedopuszczenie do handlowania na placu przed rynkiem. Nieco dalej jest nowa hala targowa. Kupcy, którzy mają w niej swoje stanowiska, sami prosili nas o interwencję. Domagają się, by ukrócić nielegalny handel, gdyż pozbawia ich zysku.
Pani Teresa z hali targowej potwierdza. - My musieliśmy zapłacić za wybudowanie hali, a tamci podjeżdżają z towarem i sprzedają na ulicy - denerwuje się.
Tak zwani pudlarze to osoby sprzedające towar prosto z kartonowych pudeł w różnych punktach miasta. Codziennie można spotkać ich gdzie indziej. Oprócz placu przed DH "Pionier" ustawiają się też m.in. u zbiegu ul. Zamenhofa i al. Kościuszki. Nie tylko konkurencja, czyli inni kupcy, domaga się ich usunięcia.
- Zajmowanie miejsca niewyznaczonego do handlu jest zabronione - powiedziano nam w referacie handlu delegatury Łódź-Widzew.

Sprzedawcy towarów, tzw. pudlarze, ustawiają się wszędzie, gdzie się da...

Strażnicy stoją tak przez pół dnia...
(mgr) - Express Ilustrowany
