piątek, 19 grudnia 2008

Strażnicy wypatrują pudlarzy

Od czterech do dziesięciu strażników miejskich stoi codziennie rano pod domem handlowym Pionier u zbiegu ulic Tatrzańskiej i Dąbrowskiego.

- Stoją i nic nie robią. Czy za to im miasto płaci? - irytuje się Andrzej Musiał, mieszkaniec bloku przy ul. Rydla.

Radosław Kluska, kierownik referatu zabezpieczeń Straży Miejskiej w Łodzi, wyjaśnia: - Oni normalnie pracują. Ich zadaniem jest niedopuszczenie do handlowania na placu przed rynkiem. Nieco dalej jest nowa hala targowa. Kupcy, którzy mają w niej swoje stanowiska, sami prosili nas o interwencję. Domagają się, by ukrócić nielegalny handel, gdyż pozbawia ich zysku.

Pani Teresa z hali targowej potwierdza. - My musieliśmy zapłacić za wybudowanie hali, a tamci podjeżdżają z towarem i sprzedają na ulicy - denerwuje się.

Tak zwani pudlarze to osoby sprzedające towar prosto z kartonowych pudeł w różnych punktach miasta. Codziennie można spotkać ich gdzie indziej. Oprócz placu przed DH "Pionier" ustawiają się też m.in. u zbiegu ul. Zamenhofa i al. Kościuszki. Nie tylko konkurencja, czyli inni kupcy, domaga się ich usunięcia.

- Zajmowanie miejsca niewyznaczonego do handlu jest zabronione - powiedziano nam w referacie handlu delegatury Łódź-Widzew.


Sprzedawcy towarów, tzw. pudlarze, ustawiają się wszędzie, gdzie się da...


Strażnicy stoją tak przez pół dnia...

(mgr) - Express Ilustrowany

Brak komentarzy: